Bhutan – kraina szczęścia, czy iluzja?

Nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Jak się okazuje w tym powiedzeniu jest trochę prawdy. Według izraelsko-amerykańskiego ekonomisty i psychologa Daniela Kahnemana krytyczne znaczenie ma to, jak kończy się dana historia, czy sytuacja z życia. Fantastyczna samochodowa wycieczka poprzez malowiczne, górzyste tereny będzie inaczej odbierana, gdy na jej finiszu udamy się do hotelu, a inaczej, gdy wysiadając z pojazdu spostrzeżemy, że nasza opona uległa uszkodzeniu. W pierwszym przypadku będziemy szczęśliwi, że dotarliśmy na miejsce, a po drodze mieliśmy okazję podziwiać przepiękny krajobraz, w drugim, pomimo zapierających dech w piersiach widoków, odczujemy pewien dyskomfort i zdenerwowanie. Taki stan rzeczy sprawi, że niejednokrotne bardziej zdenerwowani będziemy złapaniem gumy, aniżeli zafascynowani ośnieżonymi z oddali szczytami gór.

Powyższa historia może na pierwszy rzut oka kojarzyć się z psychologicznymi aspektami życia człowieka. Co jednak szczęście, czy nieszczęście ma wspólnego z finansami, czy ekonomią, jak sugeruje adres i charakterystyka działalności ninijeszej strony? Okazuje się, że wiele. W tym momencie należy przenieść się do myślami do Azji, a konkretniej do królestwa Himalajów, gdzie pomiędzy Chinami, a Indiami, leży niewielki Bhutan. Państwo, które uważa, że priorytetem jest szczęście obywateli rozumiane jako uzupełniający się postęp materialny i duchowy prowadzący do prawdziwego rozwoju państwa.

Kraj szczęścia

Aby zrozumieć rozważane zagadnienie trzeba przytoczyć nieco historii, a dokładniej udać się w wirtualną podróż w czasie do roku 1974. Właśnie wtedy, w Bhutanie, Jigme Singye Wnagchuck, jako osiemnastolatek, został najmłodszym monarchom świata. Tron objął po swym nagle zmarłym ojcu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak co ciekawe, świeżo upieczony król podczas mowy koronacyjnej wdrożył nowe pojęcie, balansujące pomiędzy obszarem ekonomii, a psychologii, które przyświeca do dziś zarówno Bhutanowi jak i wielu naukowcom próbującym wgłębiać się w jego tajniki. Chodzi mianowicie o Szczęście Narodowe Brutto. Jigme uważał, że wzrost PKB nie jest najważniejszym czynnikiem decydującym o szczęściu obywateli. Skłaniał się raczej ku poglądowi, jakoby szczęśliwe życie miało zapewnić obywatelom dobrobyt – zarówno materialny, jak i duchowy. Pojęcie szczęścia nie było obce tamtejszym obywatelom, bowiem trzy lata wcześniej, w 1971 roku Bhutan oficjalnie odrzucił PKB jako jedyny miarodajny sposób oceniania postępów gospadarczych. Mierzenie postępu kraju nie opiera się więc wyłącznie na pieniądzach przepływających przez gospodarkę. Bhutan jest swego rodzaju odstępstwem od normy dzisiejszego świata, gdzie pieniądze są często priorytetem napędzającym gospodarki.

Pomiar szczęścia

Szczęście Narodowe Brutto byłoby być może lepszym miernikiem w momencie, gdyby dało się je łatwo zmierzyć. Ciężko bowiem przełożyć pewne sytuacje na liczby. I o ile PKB opisuje zagregowaną wartość dóbr i usług finalnych wytworzonych przez czynniki produkcji na terenie danego kraju,  o tyle ze szczęściem jest większy problem. Co więcej, wiele trudności pojawiało się w momencie próby zdefiniowania tego, czym jest szczęście. Ostatecznie, według Tatarkiewicza, należy przyjąć dwie definicje szczęścia, które mówią, że “szczęściem jest trwałe, pełne i uzasadnione zadowolenie z życia” oraz “życie dające trwałe, pełne i uzasadnione szczęście”.

Skoro poradzono sobie z definicją szczęścia, to poradzono sobie również z wyliczeniem tego, w jakim stopniu człowiek jest szczęśliwy, bądź nieszczęśliwy. Martin Seligman, profesor psychologii zaproponował wzór, za pomocą którego może być liczone szczęście. Jego postać jest następująca:

S = G + O + W

gdzie:

S – trwały poziom szczęścia

G – genetycznie uwarunkowana suma skłonności do szczęścia

O – okoliczności życia

W – czynniki znajdujące się pod kontrolą woli

Moja subiektywna opinia jest taka, że wygląda to dość specyficznie i o ile sam wzór został wyprowadzony, o tyle podstawienie pod niego pewnych wartości, tak, aby obrazowały faktyczną sytuację, może być jeszcze większym problemem. Nie zniechęca to jednak naukowców do pracy nad tym tematem. Nie zniechęciło również samych “szczęśliwych”. Podobny wzór stworzyli również Bhutańczycy. Ci poszli jeszcze dalej i aby zmierzyć szczęście w sposób możliwe najdokładniejszy Bhutańczycy stworzyli 38 subindeksów, 72 wskaźniki i 151 zmiennych.

Metodologii badania szczęścia można znaleźć zdecydowanie więcej, ja jednak chciałem skupić się na pokazaniu, że takie zagadnienie istnieje i jest, przynajmniej w teorii, policzalne. Ponadto, można wyodrębnić “szczęśliwą” dziedzinę nauki noszącą nazwę ekonomia szczęścia. W skrócie mówiąc ekonomia szczęścia zajmuje się badaniem jakości życia oraz wpływu różnych czynników ekonomicznych na satysfakcję z życia. Jak łatwo zauważyć, jest to podejście nieco odmienne od tego, jakie zaproponowali Bhutańczycy.

Szczęście pojęciem względnym

Nie odnosząć się ściśle do przytoczonych powyżej definicji można mieć nieodparte wrażenie, że szczęście jest dla każdego czymś innym. Przeprowadzone w latach 70. przez Philipa Brickmana badania mówią o tym, że ludzie po pewnym czasie przystosowują się do różnych wydarzeń. Długoterminowo oznacza to, że szczęście powraca do danego poziomu sprzed pewnego okresu czasu niezależnie od losowych czynników, takich jak np. wygrana na loterii, czy nieoczekiwane kalectwo wskutek wypadku. Teoretycznie oznacza to tyle, że jeśli każda osoba żyjąca w Bhutanie otrzymałaby dzisiaj nowe Ferrari, to ich szczęście wzrosłoby krótkoterminowo. Po pewnym czasie znudziłaby ich jazda tym samochodem i poziom szczęścia powróciłby do pierwotnej postaci sprzed otrzymania pojazdu.

Badanie szczęścia, pomimo trudności w obliczaniu, jest w różnych państwach świata co jakiś czas zwieńczane rankingami. O tym, że szczęście jest pojęciem względnym mogą świadczyć dwie rzeczy. Pierwszą z nich są inne podejścia do metodologii wyliczania poziomu szczęścia przez różne instytucje. Drugą, pozycje, jakie zajmował Buthan w tych zestawieniach.

Według World Happiness Report Bhutan w 2016 roku zajmował odległą, 84 pozycję. Najszczęśliwsi byli natomiast Duńczycy, którzy wyprzedzili m.in. Szwajcarów oraz Islandczyków. Dla porównania Polska w tym rankingu zajmowała 57 miejsce. Rok później ranking World Happiness Report wygrali Norwegowie, którzy “pokonali” Duńczyków i Islandczyków. Bhutan natomiast nie utrzymał pozycji w dziewiątej dziesiątce i spadł na 97 miejsce. Polska natomiast awansowała kilka “oczek” w góre zajmując 46 pozycję.

Pomimo tak odległych pozycji, przepytywani co dwa lata Bhutańczycy uważają, że są szczęśliwi. W 2011 roku 97% Bhutańczyków oświadczyło, że prowadzi szczęśliwe życie. To świadczy o tym, że każdy odbiera szczęście inaczej i jest to jeden z powodów, dla których moim zdaniem szczęście nie jest najlepszym miernikiem rozwoju gospodarczego.

Rozwój Bhutanu

Odejdę teraz od kwestii związanych ze szczęściem i skupię się na aspektach typowo finansowych Bhutanu. Rozwój technologiczny tego państwa postępował dość opornie. Do lat 60 XX wieku kraj ten nie miał waluty, nie istniały tam również telefony. Dodatkowym potwierdzeniem słabego rozwoju technologicznego jest pojawienie się telewizji dopiero w 1999 roku. Ponadto, stolica Bhutanu – Thimpu wyróżnia się czymś szczególnym – nie istnieją tam latarnie oświetlające drogi, ani sygnalizacja świetlna.

Co do wzrostu PKB, czyli tego nielubianego przez tubylców miernika, można stwierdzić, że PKB Bhutanu w ostatnich latach (2006-2016) przyjmowało średnią wartość na poziomie nieco ponad 7,4%. Chciałoby się więc powiedzieć, że nie jest źle. Wzrost PKB rok do roku pokazuje jednak, że jest to kraj dość himeryczny pod tym względem, co można zaobserwować na poniższym wykresie.

Jak doskonale widać, po szybkim wzroście w latach 2006-2007 Bhutan nieco się zatrzymał i choć ciężko mówić tutaj o recesji, to równie ciężko twierdzić, że gospodarka rozwija się w oszałamiająco szybkim tempie w porównaniu do wcześniejszych okresów.

Podsumowanie

Bhutan jest dość specyficznym państwem i widać to po ich podejściu do rozwoju gospodarczego w odniesieniu do innych krajów. Odrzucenie PKB na rzecz szczęścia powoduje, że władze nie przejmują się wyłącznie finansowymi aspektami, rzekłbym wręcz, że zrzucają je na dalszy plan. Przepływy pieniężne, ilość finalnych dóbr i usług wytworzonych na terenie kraju jest przytłoczona przez panujące wszechobecnie szczęście. Według mnie, wszyscy powinni dążyć do jak największego szczęścia, jednak miernik ten nie może świadczyć o rozwoju danego kraju, a może być traktowany jedynie jako składowa dobrobytu życia. Nie zastąpi on pod tym względem PKB.

Bibliografia:

1. Zwoliński A., Szczęście brutto. Człowiek w poszukiwaniu szczęścia, Wydawnictwo WAM, Kraków 2013

2. Krok E., Metody pomiaru szczęścia i jego zależność od dochodów, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, nr 286, 2016

3. Włodarczyk K., Ekonomia wobec poczucia szczęścia, Ruch prawniczy, ekonomiczny i socjologiczny, 2014

4. Sikora K., Szczęście narodowe brutto w Bhutanie – nowe Szangri-La? Polityki publiczne: kształtowanie i wdrażanie, 2014

5. www.worldbank.net

6. www.worldhappiness.report

 

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes

Przeczytaj również

1 Komentarz “Bhutan – kraina szczęścia, czy iluzja?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress